Najnowszy numer Gospodyni już w sprzedaży:)




"Gospodyni" 6/2025 już w sprzedaży Powrót do listy

 

Drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy!

Zastanawiam się czasem, czy powrót do dawnych wierzeń i rytuałów to tylko chwilowa moda, czy raczej znak naszych czasów – wyraz tęsknoty za czymś, co wciąż w nas pulsuje mimo upływu wieków. Może to pragnienie, by znów poczuć więź z ziemią, ogniem, wodą i rytmem natury? Julia Zaręba, młoda rodzimowierczyni, mówi, że modlitwa do Peruna czy Marzanny to dla niej sposób na zakorzenienie się w świecie – na przypomnienie sobie, kim jesteśmy i skąd pochodzimy. I chyba coś w tym jest. W epoce cyfrowych cudów coraz częściej szukamy prostych, prawdziwych przeżyć. Takich, które angażują wszystkie zmysły, jak dźwięk mis tybetańskich, o których opowiada Magdalena Nejbauer. On potrafi dotrzeć tam, gdzie nie dociera słowo, by złagodzić napięcia ciała i duszy. Albo smak – jak w opowieści o Magdalenie Zawadzkiej i Jakubie Chwistku, którzy serwują kolacje w samym sercu lasu, przy stole zastawionym jak w najlepszej restauracji, tylko że z szumem drzew zamiast muzyki w tle.

Być może to właśnie te małe powroty – do natury, do ciszy, do korzeni – są naszym współczesnym rytuałem. Tak jak Daria Latała nadaje swoim dyniom osobowość i z czułością pielęgnuje każdą z nich, tak my coraz częściej chcemy żyć bliżej tego, co prawdziwe, namacalne, bliskie ziemi.

W tym numerze zapraszamy Was na spotkania z ludźmi, którzy nie boją się sięgać w głąb – siebie, tradycji, historii. Zajrzymy do Solca nad Wisłą, gdzie przeszłość splata się z malowniczym krajobrazem. Pokażemy kobiety z Polski i Litwy, które wspólnie odtwarzają tradycję kół gospodyń – bo wzajemna pomoc, radość tworzenia i kobieca energia nie znają granic. Zastanowimy się też, dlaczego narzekanie bywa formą troski, a rozmowa o menstruacji – dowodem dojrzewania społecznej świadomości.

A kiedy zmęczeni zgiełkiem codzienności usiądziemy do stołu – może nawet w środku lasu – poczujmy, że choć świat się zmienia, to w nas wciąż bije ten sam rytm. Rytm ziemi, rytm wspólnoty, rytm dawnych bogów, którzy – być może – wcale nas nie opuścili.

Szósty, ostatni numer w roku, zawsze traktuję jako świąteczny. Życzę więc samych radości, spełnienia marzeń, przyjmowania wszystkiego, co nowe, jako możliwość a nie udrękę. Wszystkiego najlepszego!